Książka Orfeusza Nowakowskiego "Czas prawdziwej miłości" wydana staraniem wydawnictwa ON jest publikacją na pewno złożoną, opowiadającą o ponadczasowym zjawisku, jakie dotyka nas wszystkich. Mianowicie opowiada ona o uczuciu miłości. Miłości potrafiącej oprzeć się nierozważanym słowom, ludzkim dramatom i emocjom ale także miłości, która stawia tylko i wyłącznie na swoje przetrwanie w mentalu swoich bohaterów.
Nowakowski mówi, a w niektórych wręcz fragmentach szczegółowo opowiada, czasem nużąc czytelnika, o miłości obsesyjnej prowadzącej zakochanego bohatera wręcz do obłędu psychicznego. Autor ukazuje w swej książce typ bohatera skazanego na miłość wyidealizowaną; wyabstrahowaną w czasie kawiarniano-pubowych rozmów i spotkań.
Książka ta jednak nie może być bestsellerem ze względu na trudną kompozycję zdań, zbędny, niezrozumiały natłok myśli. Autor nie może się zdecydować czy używać kolokwialnych zwrotów, czy też stylizować narrację na filozoficzną przypowieść o miłości absolutnej. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, iż Nowakowski pragnął również nadać tematowi miłości w swojej książce głębszy punktu widzenia. Zastanawia się często nad tym - czym jest miłości jeśli ogarnia ona człowieka w sposób całościowy - zarówno ciało jak i psychikę. Pisarz stara się wchodzić w ponadczasowe zjawisko miłości w sposób głęboki i rozpatrywać ją naprawdę w takiej właśnie perspektywie. Są w niej błyskotliwe fragmenty, które czyta się z rosnącym zainteresowaniem, lecz przeszkadzają rozwlekłe dyskusje głównego bohatera z jego młodą, piękną interlokutorką Asią.
Te głębokie i ciekawe oraz niewątpliwie pouczające dywagacje dotyczą uniwersalnego i dotykającego nas często w sposób obsesyjny zjawiska jakim
jest miłość. Myśli te i filozoficzne rozważania odnoszące się do metafizycznego piękna miłości podawane są jednak, z takim natłokiem skrajnych emocji, iż może to u czytelnika wywołać uczucie zmęczenia czy znużenia. Po trzydziestu, góra pięćdziesięciu stronach czytelnik może mieć ochotę odłożyć tę książkę z uczuciem, że niczego nie zrozumiał z tego, co czytał. Niestety i mnie powieść owa nie pomogła w tym, bym sam mógł się zastanowić nad tym, czym jest miłość choćby wyidealizowana, i czym tak naprawdę jest zakochanie.
Książka owa nie może być porównywana z klasykami romansu, choćby z
najpiękniejszymi dramatami o miłości, takimi jak choćby "Romeo i Julia" czy
"Tristan i Izolda". Książka ta mogłaby stać się bestsellerem czy też sztuką wysokich lotów, gdyby Autor zdecydował się w jakimś stopniu zmienić jej kompozycję, szyk budowy zdań. Zabrakło tu też ręki profesjonalnego redaktora
W tej książce można dostrzec, do czego prowadzi obsesyjna miłość. Czy warto po nią sięgnąć, drogi czytelniku, zadecyduj sam, kierując się własnym gustem, wszak gusta nie podlegają dyskusji. Ja ze swojej strony po jej przeczytaniu mogę powiedzieć - po prostu nie trafiła ona w moją percepcję. Czytając ją byłem ciągle jakby obok, nie mogłem wejść do jej "środka" Ostateczna jednak decyzja zawsze należy do czytelnika i należy ją uszanować bezdyskusyjnie.
Marcin Antoniak